Autor: Rena Barron (w tłumaczeniu: Natalii Mętrak-Rudej)
Tytuł: „Królestwo dusz”
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 440
Data wydania: 01.07.2020 r
Moja ocena: 5/10
Opinia: Piękne wydanie, oryginalne tło wydarzeń i intrygujący opis (tym razem Wam go nie przytoczę, bo uważam, że to jeden wielki spojler do całej historii i odbiera całą frajdę z jej czytania) - brzmi jak przepis na idealną książkę fantastyczną. Niestety nie jest tak w przypadku „Królestwa dusz”. Jest to historia, która bardzo mnie zawiodła, a miałam co do niej duże oczekiwania.
„Królestwo dusz” opowiada historię Arrah córki jednej z najważniejszych i najbardziej wpływowych kobiet w królestwie, która każdego roku, czując coraz większą presję ze strony otoczenia, czeka aż magia, w końcu ją wybierze. Niestety na tej płaszczyźnie spotyka ją kolejne rozczarowanie, a dodatkowo w królestwie zaczynają ginąć dzieci... Magia, szamańskie klimaty, tajemnica to elementy, które będą towarzyszyć Wam przez całą lekturę.
Co podobało mi się w tej książce? Oryginalne tło wydarzeń- plemienne wierzenia, mrok, magia to elementy, które nadają tej książce klimat. Egzotyka afrykańskiej kultury uderza nas na każdej stronie. Przypadła mi do gustu także kreacja głównej bohaterki. Arrah jest zwyczajną z krwi i kości kobietą, często popełniającą błędy, mającą chwilę zawahania się, nie jest tutaj kreowana na niezniszczalną, super bohaterkę. Jednak mimo wszystko i tak ciężko było mi się z nią zżyć.
Wad w „Królestwie dusz” jest niestety trochę więcej. Największy zarzut mam do samej fabuły, która w sumie nie przyciąga czytelnika niczym szczególnym i nie sprawia, że chce się więcej. Rena Barron prowadzi czytelnika jak po nitce do kolejnych wydarzeń, odbywa się do bez większych emocji, bez elementów zaskoczenia. Po prostu wynudziłam się i to przeokropnie. Zauważalne jest to, że to debiut autorki. Tempo jest bardzo nierównomierne, zdarzają się powtórzenia informacji, które już znamy z poprzednich rozdziałów. Autorka uderza czytelnika toporną ekspozycją świata i zasad w nim panujących od pierwszych stron, natłok informacji potrafi zdezorientować. Osobiście wolę, gdy charakterystyka świata jest zgrabnie wpleciona w wydarzenia i akcję. Dodatkowo autorka w ogóle nie poświeciła uwagi na kreację pobocznych bohaterów, które zlewają się z tą nijaką fabułą.
Podsumowując, według mnie tej książce zabrakło dopracowania i warsztatu. „Królestwo dusz” wyróżnia się oryginalnością, ale zabrakło jej „tego czegoś”, co zachwyciłoby mnie jako czytelnika. Mam nadzieję, że kolejne pozycje autorki będą bardziej udane, bo „Królestwo dusz” ma spory potencjał.


